X


[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Wymyślając sobie odidiotów, znowu sięgnął po galaretkę i już skierował ją do ust, kiedy ponowniejakaś niewidzialna siła go powstrzymała.- Ja chyba tracę zmysły.- wymamrotał, czując, że więcej nie sięgnie po po-dejrzane łakocie.Podszedł do intarsjowanego różnymi gatunkami drewna sekretarzyka, skądwyjął kopertę, wsunął do niej mysz, kawałek malinowej galaretki i drugi nie-tknięty z pudełka, wsunął pakiecik do kieszeni, włożył płaszcz i zbiegł na dół,informując Zachariasza, że ma coś pilnego do załatwienia na mieście.- A co z obiadem? - zaniepokoiła się Cecina, która pojawiła się jak za do-tknięciem czarodziejskiej różdżki.-Jeszcze daleko do południa, a ja niedługo zabawię.Idę do apteki.- Co ci jest? Chyba nie jesteś chory?.Dio mio, wiedziałam.- lamentowałaCecina.- Ależ nie, nie jestem chory.Mam ochotę przywitać się z Franco Guardinim.- W takim razie przynieś mi kalomelu*3!Morosini, podziwiając zmysł praktyczny kucharki, opuścił pałac tylnymidrzwiami i udał się na Campo Santa Mar-gherita, gdzie Franco Guardini miał3* Kalomel - nazwa zwyczajowa chlorku rtęci.Biaty proszek, prawie nierozpuszczalny w wodzie.Stosowany w lecz-nictwie (antyseptyk, środek przeczyszczający).RLT sklep.Był to jego najstarszy przyjaciel.Razem przystąpili do pierwszej komuniipo wspólnym wyjąkaniu zasad Kościoła na lekcjach katechizmu.Guardini był synem znanego lekarza z Wenecji, ale zamiast pójść w ślady oj-ca, został sklepikarzem.Franco pasjonował się chemią i botaniką, podczas gdyludzkie ciało wzbudzało w nim z trudem ukrywane obrzydzenie i nawet kiedyprofesor Guardini, niczym brodaty anioł zagłady, wygnał go z domu po dość ży-wej sprzeczce, Franco trzymał fason.Dopiero dzięki księżnej Izabelli, która ceni-ła tego poważnego i roztropnego chłopca, Franco mógł skończyć studia, po czymśmierć nieprzejednanego ojca uczyniła go spadkobiercą pokaznego majątku.Spłacił swoją dobrodziejkę do ostatniego lira, a jego wdzięczność miała zna-miona szacunku.Franco przyjął Morosiniego z lekkim uśmiechem, który był u niego oznakąnieokiełznanej radości, uścisnął mu dłoń, poklepał po ramionach, wypytał ozdrowie, po czym, tak jakby rozstali się nie dalej niż poprzedniego dnia, spytał,co mógłby dla niego zrobić.- A nie sądzisz, że miałem po prostu ochotę cię zobaczyć? - odparł Aldo,wybuchając śmiechem.- Ale jeśli mamy porozmawiać, zabierz mnie do twegogabinetu.Aptekarz skinieniem głowy poprosił przyjaciela, żeby szedł za nim, i otwo-rzył drzwi ukryte w starej boazerii sklepu.Ukazało się pomieszczenie z regałamiwypełnionymi książkami.Na środku znajdowało się małe biurko z dwoma krze-słami po bokach.Panował tu nadzwyczajny porządek.- Słucham! Znam cię zbyt dobrze, by się nie domyślić, że coś cię trapi.- To proste.albo raczej nie, to nie jest proste i zastanawiam się, czy nie po-myślisz, że jestem szalony - westchnął Morosini, wyjmując z kieszeni pakiecik ikładąc go na biurku.RLT - Co to takiego?- Popatrz sam, chciałbym, żebyś to zbadał.Franco otworzył pakiecik i przyj-rzał się zawartości.- Gdzie to znalazłeś?- W pokoju mojej matki, pod łóżkiem.Przyznać muszę, że to martwe stwo-rzenie trzymające w pyszczku kawałek owocowej galaretki, którą matka tak lubi-ła, zrobiło na mnie dziwne wrażenie.Nie jestem w stanie ci powiedzieć, co wte-dy poczułem, ale jedna rzecz jest pewna: kiedy chciałem zjeść kawałek galaretkiz pudełka, coś mnie powstrzymało.Franco w milczeniu wziął wszystko ze stołu i przeszedł do sąsiedniego po-mieszczenia, w którym mieściło się jego prywatne laboratorium.To tam oddawałsię badaniom i eksperymentom, które nie zawsze miały związek z farmacją.Mo-rosini często tu zachodził, nazywając to miejsce  jaskinią czarownika", gdziebronił myszy i świnek morskich, które przyjaciel trzymał dla swoich ekspery-mentów.Lecz tym razem nie zaprotestował, kiedy Franco ruszył w kierunku jed-nego ze pensjonariuszy i postawił go na stole, gdzie zaświecił mocną lampę.Na-stępnie, za pomocą malutkiej pincety włożył do pyszczka myszy kawałek gala-retki znaleziony pod łóżkiem księżnej Izabeli.Zwierzątko schrupało z przyjem-nością podany smakołyk, ale kilka minut pózniej wyzionęło ducha, na szczęściebez żadnych męczarni.Franco spojrzał znad okularów na przyjaciela, który naglezbladł jak papier.- Może jednak nie oszalałeś? Popatrzymy na dalszy ciąg.Tym razem Franco podał drugiej myszy kawałek galaretki, której nie zjadłMorosini, i teraz również zwierzę wyzionęło ducha.- Czy to są słodycze, które księżna Izabela przechowywała w swoim pokoju?- Tak, to była jej słabostka.Nie wiem, w jaki sposób udawało jej się je zdo-bywać podczas wojny.RLT - Sprowadzała je z południa Francji i jak się zdaje nigdy nie miała z tym kło-potów.Powinieneś przynieść mi resztę tych słodyczy.W tym czasie postaram sięustalić, od czego zdechły te myszy.- Zgoda, ale wrócę dopiero po obiedzie, inaczej Ceci-na zrobi mi awanturę.Chyba nie wątpisz, że przygotowała istną ucztę.� propos.nie zjadłbyś ze mnąobiadu?- Nie, dziękuję.Ta historia tak mnie intryguje, że odechciało mi się jeść.- Ja również nie jestem bardzo głodny.Och, byłbym zapomniał! Czy mógł-byś dać mi kalomelu dla Ceciny?- Znowu? Czy ona robi z tego kanapki, do diaska? Zżymając się, Franco na-pełnił małą buteleczkę chlorkiem rtęci.- Powiedz temu łakomczuchowi, że gdyby pochłaniała mniej czekolady, niepotrzebowałaby łykać tego proszku.Po kwadransie Morosini zasiadł do wspaniałej uczty przygotowanej przezCecinę.Po skończonym posiłku oznajmił, że musi się trochę przejść, a poza tymchciałby odwiedzić swoją kuzynkę Ad-rianę.Zian będzie czekać na niego wgondoli o czwartej.Chwilę pózniej, z resztą galaretki owocowej, wrócił do laboratorium Guardi-niego.Franco, zazwyczaj tak pogodny, przeszedł ciekawe przeobrażenie.Zzabłyszczących szkieł okularów spoglądały zasępione oczy, a czoło żłobiły głębo-kie zmarszczki.Morosini nie zdążył nawet zadać pytania [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lunamigotliwa.htw.pl
  •  

    Drogi uĚźytkowniku!

    W trosce o komfort korzystania z naszego serwisu chcemy dostarczać Ci coraz lepsze usługi. By móc to robić prosimy, abyś wyraził zgodę na dopasowanie treści marketingowych do Twoich zachowań w serwisie. Zgoda ta pozwoli nam częściowo finansować rozwój świadczonych usług.

    Pamiętaj, że dbamy o Twoją prywatność. Nie zwiększamy zakresu naszych uprawnień bez Twojej zgody. Zadbamy również o bezpieczeństwo Twoich danych. Wyrażoną zgodę możesz cofnąć w każdej chwili.

     Tak, zgadzam się na nadanie mi "cookie" i korzystanie z danych przez Administratora Serwisu i jego partnerĂłw w celu dopasowania treści do moich potrzeb. Przeczytałem(am) Politykę prywatności. Rozumiem ją i akceptuję.

     Tak, zgadzam się na przetwarzanie moich danych osobowych przez Administratora Serwisu i jego partnerĂłw w celu personalizowania wyświetlanych mi reklam i dostosowania do mnie prezentowanych treści marketingowych. Przeczytałem(am) Politykę prywatności. Rozumiem ją i akceptuję.

    Wyrażenie powyższych zgód jest dobrowolne i możesz je w dowolnym momencie wycofać poprzez opcję: "Twoje zgody", dostępnej w prawym, dolnym rogu strony lub poprzez usunięcie "cookies" w swojej przeglądarce dla powyżej strony, z tym, że wycofanie zgody nie będzie miało wpływu na zgodność z prawem przetwarzania na podstawie zgody, przed jej wycofaniem.