X


[ Pobierz całość w formacie PDF ]
. Nie idz. Jesteś pewna?  wyszeptał.Odwróciłam się, podciągając kołdrę pod brodę i pogłaskałam go po ramieniu. Tak.Mimo panujących w pokoju ciemności, wyczułam jego uśmiech.Umościł się znów przy mnie z głowąna poduszce i zamknął ramiona wokół mnie.Przywarłam głową do jego piersi, a on przytulił usta domojej głowy.Właśnie złamałam zasadę numer jeden, powodując kolejną, poważną wyrwę w moimmurze. Rozdział 33LIAMNie mogłem się na nią napatrzeć, kiedy tak spokojnie spała w moich ramionach.W końcu się poddała ispędziła ze mną noc.Nie potrafię opisać uczucia szczęścia, jakie ogarnęło mnie, gdy poprosiła, żebym jejnie zostawiał.Wolno otworzyła oczy i spojrzała na mnie, a kąciki ust uniosły się jej do góry. Dzień dobry. Pocałowałem ją w czoło. Dzień dobry.Dawno nie śpisz? Kilka minut. Lekko powiodłem palcem wzdłuż linii jej obojczyka. Która godzina?  zapytała, ziewając. �sma. Już dawno sobie tak nie pospałam.Pocałowałem ją w usta i wstałem z łóżka. Dokąd idziesz? Zaraz wracam.Poszedłem do łazienki i uruchomiłem prysznic.Wróciłem do sypialni i wyciągnąłem do niej rękę. Może najpierw wezmiemy prysznic, a potem śniadanie?Usiadła, a kołdra osunęła się, odsłaniając jej pyszne piersi.Spojrzała w dół na mój członek sterczącysztywno i pożądliwie. Brzmi niezle.Uśmiechnęła się i podała mi rękę, pozwalając zaprowadzić się do łazienki.Weszła do kabinypierwsza, a ja za nią, zamykając za nami szklane drzwi.Stanęła pod strumieniem ciepłej wody, a ja, nieodrywając dłoni od jej piersi, pochyliłem się do jej ust.Trzymała mnie mocno za biodra, a potemprzesunęła dłoń i zacisnęła ją na moim członku, poruszając nią w górę i w dół.Przerwała pocałunek izaczęła całować mnie po piersi, a potem niżej, po brzuchu.Uklękła i wzięła mnie do ust.Niespodziewałem się tego i poddałem się z rozkoszą, jęcząc cicho.Położyłem jej ręce na głowie, a onawpuściła mnie całego, liżąc i ssąc mnie w najbardziej wrażliwych miejscach.Jezu! Czułem, że zarazdojdę.Wysunąłem się z jej ust i pomogłem jej wstać.Odwróciłem ją przodem do ściany.Oparła dłonie owyłożoną marmurowymi kafelkami ścianę, a ja wszedłem w nią od tyłu głęboko, przywierając całymciałem do jej mokrych pleców.Położyłem dłonie na jej dłoniach spoczywających na ścianie i splotłem znią palce, nie przestając poruszać się w przód i w tył.Napięcie wzbierało w nas błyskawicznie, ażstęknęła głęboko, osiągając orgazm, a wtedy ja też się poddałem.Natarłem na nią jeszcze raz iwybuchnąłem w jej wnętrzu.Odwróciła głowę, żeby na mnie spojrzeć, a wtedy złowiłem jej usta wpocałunku, po czym wysunąłem się z niej i oboje się wykąpaliśmy.Przez cały dzień tylko wylegiwaliśmy się na słońcu, podjadaliśmy, piliśmy i gadaliśmy.Odkąd siępoznaliśmy, nie widziałem jej tak rozluznionej.Dużo rozmawialiśmy o sprawie  Kilbrand przeciwkoEssex i chociaż wiedziałem, że była nieprzeciętnie inteligentna, nie mogłem się jej nasłuchać. Uwielbiała swoją pracę.To było widać, bo za każdym razem, gdy mowa była o sali sądowej, w oczachpojawiało się ciepłe światło.Była dokładnie tym, czego pragnąłem i potrzebowałem. Jezdziłaś kiedyś na skuterze wodnym?  zapytałem, ogarniając spojrzeniem jej długie, piękniewyrzezbione nogi i ładnie zarysowane mięśnie brzucha.Popatrzyła na mnie znad okularów słonecznych. Nie, nigdy.Prawdę mówiąc, trochę się tego boję. Naprawdę? To świetna zabawa. Może kiedyś spróbuję. A może teraz?  uśmiechnąłem się. Mamy skutery na jachcie.Zdjęła okulary i zobaczyłem popłoch w jej oczach. Nie, nie.Może spróbowałabym na jeziorze, ale na pewno nie na oceanie.Zwariowałeś?Zachichotałem. Odkąd pamiętam, zawsze jezdziliśmy z Oliverem po oceanie.Wstałem z leżaka i wyciągnąłem do niej rękę. Chodz, możesz wsiąść razem ze mną.Dopilnuję, żeby nic ci się nie stało.Włożyła okulary z powrotem i zapatrzyła się w morze. Kompletnie ci odbiło. Może odrobinę.Chwyciłem ją za rękę i siłą podniosłem z leżaka.Pociągnąłem ją za sobą na dół, do kabiny zeskuterami.Kapitan czekał na nas z dwoma piankowymi skafandrami w rękach.Wziąłem je od niego ipodałem jeden Avery. Włóż to.Woda jest całkiem zimna. I właśnie dlatego nigdzie nie jadę  powiedziała i odepchnęła moją rękę. Oj, Avery, popuść trochę.Wiesz, jaka to frajda? Obiecuję, że nie będę szalał.Odchyliła głowę i przyglądała mi się przez chwilę, po czym westchnęła i wzięła ode mnie skafander [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lunamigotliwa.htw.pl
  •  

    Drogi uĚźytkowniku!

    W trosce o komfort korzystania z naszego serwisu chcemy dostarczać Ci coraz lepsze usługi. By móc to robić prosimy, abyś wyraził zgodę na dopasowanie treści marketingowych do Twoich zachowań w serwisie. Zgoda ta pozwoli nam częściowo finansować rozwój świadczonych usług.

    Pamiętaj, że dbamy o Twoją prywatność. Nie zwiększamy zakresu naszych uprawnień bez Twojej zgody. Zadbamy również o bezpieczeństwo Twoich danych. Wyrażoną zgodę możesz cofnąć w każdej chwili.

     Tak, zgadzam się na nadanie mi "cookie" i korzystanie z danych przez Administratora Serwisu i jego partnerĂłw w celu dopasowania treści do moich potrzeb. Przeczytałem(am) Politykę prywatności. Rozumiem ją i akceptuję.

     Tak, zgadzam się na przetwarzanie moich danych osobowych przez Administratora Serwisu i jego partnerĂłw w celu personalizowania wyświetlanych mi reklam i dostosowania do mnie prezentowanych treści marketingowych. Przeczytałem(am) Politykę prywatności. Rozumiem ją i akceptuję.

    Wyrażenie powyższych zgód jest dobrowolne i możesz je w dowolnym momencie wycofać poprzez opcję: "Twoje zgody", dostępnej w prawym, dolnym rogu strony lub poprzez usunięcie "cookies" w swojej przeglądarce dla powyżej strony, z tym, że wycofanie zgody nie będzie miało wpływu na zgodność z prawem przetwarzania na podstawie zgody, przed jej wycofaniem.