X


[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Dochodził stamtąd jakiś szmer.Coś szemrało i na dodatekjęczało.Czyżby czarownik? Czy się uratował? Czy wiedział,gdzie się znajduje? Czy orientował się, że niedaleko jestkanał? Jeżeli nie i jeśli bym go opuścił, zginąłby.Popłynąłemtam więc, po cichu, aby przedwcześnie nie przestraszyć go swoim nawoływaniem.Jeżeli mnie słyszał, myślał na pewno,że go śledzę, a dopóki utrzymywał się na wodzie, mogło go toniepokoić.Kontrolowałem każdy swój ruch, dzięki czemuznałem swoje położenie.Kiedy według moich obliczeń przepływałem podsterczącym w powietrzu kawałem muru, usłyszałem głośny,ciężki oddech, tak jakby ktoś naprężał się, chcąc się na cośwdrapać.�w odgłos dochodził z miejsca, gdzie stał olbrzymipostument.Podpłynąłem tam.W tym momencie odgłosy sięurwały.Po chwili jednak rozległ się przytłumiony, aczkolwiektutaj w tym akustycznym pomieszczeniu brzmiący wyjątkowodoniosłe głos: Czy nie żyje? Nie słyszę nic! Mój Boże i Panie, spraw,aby żył! Zachowaj go, pierwszego z pierwszych i jedynego,który wyśmiał naszego  stracha na wróble !Toż to była modlitwa! I na dodatek za mnie! Nie jakaśwyuczona, ale stworzona w natchnieniu! Musiałem na niąodpowiedzieć. %7łyję, albowiem nie ma śmierci!  powiedziałemzwyczajnym tonem, zagrzmiało jednak, jakbym wykrzyknąłna cały głos.Fale dzwiękowe rozeszły się pod wiszącymmurem w kierunku przedniego basenu i po chwili usłyszałem,jak odbijając się od kolumn, rozbrzmiewają przez ciemnośćdalej i dalej: Nie ma śmierci& nie ma śmierci& nie maśmierci& nie ma śmierci& śmierci& śmierci& śmierci! To ty, efendi?  zapytał. Tak. Chodz, uratuj mnie! Zaraz? Gdzie jesteś? Tam, gdzie ty mnie& mnie& mnie& nie mogę cipowiedzieć.To musi samo nastąpić! Co?  Wejdz na górę!  zawołał, nie zwracając uwagi na moje co? Dotarłem do cokołu.Na jawie zdawał mi się zupełnieniedostępny, teraz jednak we śnie wdrapałem się na niego beznajmniejszego trudu.Mój znajomy przykucnął po jednejstronie figury; usadowiłem się po drugiej. Nic nie mów!  poprosił. Dlaczego?  zapytałem jednak. Czekaj! Przypłynie.Wtedy go zobaczymy.Zamilkłem więc.Jak to możliwe, że nie zmarzłem, chociażprzebywałem w lodowatej wodzie, a teraz usiadłem sobie narównie zimnym kamieniu? Chyba dlatego, że jednak tylkośniłem! Wokół nas panowała głęboka cisza, i jedynie dalekobyło słychać jakby jakieś ciche szemranie z przedniegobasenu, podobne do myśli, które wynurzają się z wody izaczynają ożywać.Co za woda! I ta spowijająca jąnieprzenikniona ciemność! Jak to było z tymi dwoma?! Mówisię o cieple i zimnie.Im zimniej, tym wyrazniej odczuwa sięciepło.Słyszy się potem, że komuś uszy płoną.Czy możepodobnie jest ze światłem i ciemnością? Czy ciemność możesię stać tak głęboka, tak nieprzenikniona, że nabierze cechświatła? Z miejsca, na którym teraz siedzieliśmy, zdawało sięto właśnie potwierdzać.To coś było zupełnie niewielkie.Jednak tutaj mogłozamienić się w nieskończenie wielkie, tak jak niegdyś uwejścia światło zaczęło oddzielać się od ciemności.Zwiatłozostało wyratowane z niewoli, uwolnione ze swojego utajenia,wybawione ze swojego zaczarowania i unosiło się nadpowierzchnią wody, początkowo jako fosforescencja,przypominająca wodne latarnie na morzu ciemności.Potemzaczęły przewijać się nici, zrazu cienkie, pózniej jednak corazwyrazniejsze, tworzące stopniowo oczka, z którychpromieniowało jak z oszlifowanych pereł.Na pewnejwysokości ponad nimi grzmiało z bajecznie delikatnej, pomarańczowej chmurki, a błyskawice, które towarzyszyłylilipucim wyładowaniom elektrycznym, rozjaśniałynieustannie powierzchnię wody na pogodę.W końcupowietrze oczyściło się z ciemności i powstała warstwa, wktórej można było wreszcie ujrzeć to, co się w niej poruszało.Dzięki tej warstwie dostrzegliśmy po pewnym czasie, że nazewnątrz w przednim basenie rozchodziły się kręgi fal.Przedostawały się one do naszego basenu pod wiszącymmurem i dopływały do naszego postumentu, o który lekkopomarszczone się rozbijały. Zaczyna się!  szepnął czarownik.Brzmiało to bardzo trwożliwie i słyszałem, że trząsł sięjakby do wewnątrz.Czy był to skutek wyłącznie jego upadku?Czy też istniały jeszcze jakieś inne, najprawdopodobniejwewnętrzne przyczyny?Wspomniane kręgi fal przybliżyły się i ożywiły.Cośnadpływało.Kto albo co? Na pewno nie człowiek.Czyżbyżyło tu jakieś zwierzę? Wnioskując z promienia rzucanychkręgów, nie mogło ono być małe! Przepłynęło pod murem&jedna trupia głowa& dwa obojczyki& dwie na wpółzanurzone w wodzie łopatki& dwie kości ramienne żwawomachające na powierzchni, umożliwiające płynięcie& Znałemto coś: to był kościotrup z kolumny w drugim kanalebocznym.Dotarł prawie do postumentu, zatrzymał się,popatrzył na nas w górę i powiedział: Nie jeden& ale dwóch?! Oj, wy biedni, biedni ludzie!Tak jak ja kiedyś, uratowaliście ciało& na kamieniu,bezlitosnym kamieniu& ! Ale tylko na chwilę, aż umrzecie, zprzekleństwem na ustach, upadniecie i zamienicie się wszkielet, tak jak ja! Kim jesteś?  zapytałem go. Jestem pierwszym przekleństwem, które tu zabrzmiało.Aty?  Jestem może pierwszym błogosławieństwem.Kościotrup pacnął pozbawionymi mięśni ramionami o wodę,tak że aż wynurzył się po kręgi lędzwiowe, i wykrzyknął: Czy dobrze cię rozumiem? Nie chcesz przeklinać, alebłogosławić?Jego głos docierał echem do przedniego basenu.Błogosławić& błogosławić& błogosławić& błogosławić! rozbrzmiewało od kolumny do kolumny jak rozkaz dlaumarłych, aby się zbudzili. To ich obudzi  powiedział  wszystkich, wszystkich,wszystkich.Albowiem takie słowo jeszcze nie zabrzmiało!I przybyło ich wielu, wielu, wielu! Bezszelestnie, zupełniebezszelestnie! Głowa przy głowie zgromadzili się za nim!Cały tłum, głowa przy głowie, wyruszył pod murem wniewidzialność.Jakże mnie to wzruszyło! Tak mniej więcejmuszą czuć się ostatni ludzie, kiedy młot uderza, wybijającgodzinę Sądu.Błogosławieństwo czy przekleństwo? Szczęścieczy potępienie! Cicho było, cicho.%7ładna głowa nie poruszyłasię i woda nie drgnęła [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lunamigotliwa.htw.pl
  •  

    Drogi uĹźytkowniku!

    W trosce o komfort korzystania z naszego serwisu chcemy dostarczać Ci coraz lepsze usługi. By móc to robić prosimy, abyś wyraził zgodę na dopasowanie treści marketingowych do Twoich zachowań w serwisie. Zgoda ta pozwoli nam częściowo finansować rozwój świadczonych usług.

    Pamiętaj, że dbamy o Twoją prywatność. Nie zwiększamy zakresu naszych uprawnień bez Twojej zgody. Zadbamy również o bezpieczeństwo Twoich danych. Wyrażoną zgodę możesz cofnąć w każdej chwili.

     Tak, zgadzam się na nadanie mi "cookie" i korzystanie z danych przez Administratora Serwisu i jego partnerÄ‚Å‚w w celu dopasowania treści do moich potrzeb. Przeczytałem(am) Politykę prywatności. Rozumiem ją i akceptuję.

     Tak, zgadzam się na przetwarzanie moich danych osobowych przez Administratora Serwisu i jego partnerÄ‚Å‚w w celu personalizowania wyświetlanych mi reklam i dostosowania do mnie prezentowanych treści marketingowych. Przeczytałem(am) Politykę prywatności. Rozumiem ją i akceptuję.

    Wyrażenie powyższych zgód jest dobrowolne i możesz je w dowolnym momencie wycofać poprzez opcję: "Twoje zgody", dostępnej w prawym, dolnym rogu strony lub poprzez usunięcie "cookies" w swojej przeglądarce dla powyżej strony, z tym, że wycofanie zgody nie będzie miało wpływu na zgodność z prawem przetwarzania na podstawie zgody, przed jej wycofaniem.