X


[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Serafina w istocie nic o tym nie wiedziała.Mieczysław nie bawił godziny i jak mógł najprędzej wyszedł, unikając irozmowy poufalszej, i wszystkiego, co by przeszłość przypomnieć mogło.Ciągle proszona, aby odwiedziła Serafinę, po tej konsultacji, Dramińskaprzyszła rano do pani Mieczysławowej, która chciała być po dawnemu uprzejmąi wesołą.Zaczęto mówić o życiu w mieście, o natrętach.Adolfina jakby odniechcenia wyrzekła: Najbardziej nas nudzi ten nieznośny Buller.  Jaki Buller?  czerwieniąc się spytała Serafina. Któż go tam wie, jaki! Chodził z moim mężem w Mitawie do szkół, niestaryczłowiek, przystojny, bardzo dobrze wychowany, tylko nieznośnie natrętny.Pocałych dniach paplą z Dramińskim.ale.wszakże mówił nawet, że ciędoskonale zna, że był z wami teraz we Włoszech, że to dawna, dawna, jeszcze zczasów twojego pierwszego męża znajomość, i coś tam na ucho szeptał mężowi,nie wiem, z czego się śmieli.Pani Serafina stała biała od gniewu i wzruszenia.Ruszyła ramionami. Nieznośny blagier!  zawołała  przestrzegam cię, żebyś go niewpuszczała do domu.Gdziekolwiek stąpi, stara się pózniej zemścić zagościnność! Więc go istotnie znasz?  spytała Adolfina, spokojnie niby mierząc jąwzrokiem. Mnie się on też nie podoba.Skończyło się na tym.Dramińska miała już to przekonanie, że Buller nieskłamał, a tego jej tylko było potrzeba. Biedny Micio!  powtórzyła w duchu  biedny Micio.a my, mypierwsześmy im zrobiły tę znajomość nieszczęśliwą.Mama i ja na sumieniu jąmamy.Po pierwszej konsultacji nastąpiła druga, której Adolfina zażądała.Mieczysławprzybył na nią z doktorem, bawił krótko, ograniczył się medycyną i odszedł, jaktylko mógł najprędzej.Dramiński, najgościnniejszy z ludzi, nie mógł znieść,żeby tych wizyt, nie mogąc pieniędzmi, jakąś wdzięcznością nie zawdzięczył.Aamał głowę, łamał, w ostatku za trzecią bytnością wymógł na Mieczysławie, żez nim t�te-�-t�te kolacyjkę zje.Całował tak, prosił, błagał, że mu się oprzeć niebyło podobna.Dla nieszczęśliwego Mieczysława wieczorne wyjście z domu bezwiadomości pani było niepodobieństwem, nie lubiła go puszczać i z każdejgodziny musiał się jej wytłumaczyć.Tym razem, jak zawsze, powiedział prawdę że obiecał Dramińskiemu być u niego wieczorem i że być musi.Z wieluwzględów niemiłym to było Serafinie, nie lubiła dla niego towarzystwaAdolfiny, obawiała się może spotkania z Bullerem.Zaczerwieniła się cała izawołała hamując się z trudnością: Nic na świecie przykrzejszego mi być nie może! Dlaczego?  Nie lubię towarzystwa Adolfiny dla pana. Mogę zaręczyć, że jej nie będzie.Wiem, że doktór nakazał wczesnyspoczynek, a my nawet z panem Dramińskim w ich mieszkaniu nie będziemy. A gdzież? Mamy jeść wieczerzę w restauracji  śmiejąc się odpowiedział Mieczysław lecz zmiłuj się, Serafino, czyż ja, jak student, zawsze z każdego krokumojego tłumaczyć się i na wszystko brać będę musiał pozwolenie? Przecież nie wymagałam tego! a mam prawo powiedzieć, co mnie boli. %7łe z Dramińskim zjemy kolacją? Złe towarzystwo! złe towarzystwo!  szepnęła Serafina  ale rób, jakchcesz.Odeszła.Mieczysław już nie mówił o tym więcej, a na daną godzinę znalezli sięw osobnym pokoiku przy restauracji.Dramiński umiał przyjmować, wystąpiłwięc z największą wykwintnością.W chwili gdy obmyślał wieczerzę właśnie,nastręczył się jakby przypadkowo Buller. O! kochanie  rzekł  a mnie to myślisz nie prosić! Nie darowałbym citego nigdy, wpraszam ci się gwałtem.Dramińskiemu każdy inny trzeci byłby milszym, ale cóż było począć? Nadto byłgrzecznym, by tak natarczywie narzucającego się odpychać.TowarzystwoBullera i dla Mieczysława po tej podróży włoskiej, w której on ich ciągle gonił,a oni przed nim uciekać musieli, nadzwyczaj było przykrym.Zobaczywszy go ustołu, zachmurzył się, przywitali się jednak grzecznie.Chłodno być zaczynało.Dramiński tarł czuprynę z gniewu. Buller, kochanie, jak ty mi zrobisz jaką nieprzyjemność gościowi mojemu,dalipan, strzelać się będę. Bądz spokojny, nie mam tej myśli, idzie mi wcale o co innego.Te słowa wyszeptawszy sobie na ucho, siedli [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lunamigotliwa.htw.pl
  •